Wprowadzenie

Dworzec kolejowy w Koszalinie - 1930 r.

Narodziny kolei mogą kojarzyć się, pod pewnymi względami, z bajką o brzydkim kaczątku. Pierwszy parowóz mógł istotnie wydawać się brzydkim, oczywiście dla osób wyznających wiktoriański kanon piękna. Nie miał on jednak ówczesnym gustom schlebiać, ponieważ jego podstawowym zadaniem był transport węgla i rud metali do angielskich hut. Jak każdy z wynalazków, stanowiących filary rewolucji technicznej, kolej wzbudzała ogromną ciekawość i zainteresowanie. Ułożono nawet tory w małe koło, wzorem cyrkowej areny placyk ogrodzono, a pociąg woził dookoła rozbawionych ludzi. Niektórzy uczeni straszyli nawet, że podróż takim wehikułem może wywołać u ludzi brzemienne w skutkach pomieszanie zmysłów.

 

Dość prędko te czarne wizje okazały się bezpodstawne. Wytwórnie zwietrzyły niezły interes w sadowieniu nadwozi konnych powozów na szynach, a przewozy pasażerskie stały się impulsem do coraz gęstszego pokrywania map liniami kolejowymi. Co ciekawe, pierwsza na świecie trasa kolejowa, łącząca Stockton i Darlington była przede wszystkim drogą. Po torach poruszały się nie tylko pociągi, ale również dyliżanse i powozy z odpowiednio przystosowanymi kołami.

 

Po sukcesie na wyspach brytyjskich kolej ruszyła na podbój starego kontynentu. Jej niesamowite (w porównaniu z ówczesnymi) zdolności transportowe sprawiły, że przemysłowcom trudno było się bez niej obejść. Wiele miast chciało łączyć się torami. Wzorem linii pocztowych wzdłuż budowanych odcinków tras zaczęto stawiać stacje. W przypadku poczty miały one za zadanie wymianę koni, zapewnienie kurierom posiłku i odbieranie przesyłek. Identyczne zadania zaczęły pełnić stacje kolejowe. Odbywał się na nich załadunek i wyładunek towarów, pojawiły się warsztaty naprawcze, punkty uzupełniania zapasów węgla i wody w parowozach. Najbardziej widocznymi elementami infrastruktury kolejowej stały się dworce, czyli miejsca obsługi ruchu pasażerskiego.

 

W języku polskim określenia „stacja” i „dworzec” funkcjonują niemal jako synonimy. Warto jednak zastanowić się nad ich odrębnością. Stacja kolejowa to pojęcie bardzo szerokie. Jej teren rozpoczyna się tzw. głowicami, czyli miejscami umieszczenia pierwszych zwrotnic i semaforów. To na nim buduje się dworzec. Nazwa pochodzi z języka rosyjskiego, w którym oznacza… pałac. Dziwne? Nie bardzo, o ile ktoś przyjrzy się z uwagą budynkom dworców, szczególnie tym dawniejszym. Do dziś stanowią one perełki architektoniczne wielu miast, ich urodę uwieczniano na tysiącach obrazów, pocztówek i zdjęć. Taki artyzm nikogo nie dziwił, bowiem doprowadzenie linii kolejowej do któregoś z miast miało znaczenie prestiżowe. To właśnie kolej nobilitowała miasta, do których dotarcie zajmowało przedtem sporo czasu i wysiłku.

 

Z biegiem lat w coraz bardziej okazałych dworcach umieszczano restauracje, pokoje hotelowe, sklepy. W czasach nam współczesnych funkcje handlowe i usługowe zaczynają nawet dominować nad tymi stricte kolejowymi. Podróż pociągiem nie stanowi już wydarzenia o tak doniosłym znaczeniu, jak miało to miejsce w przypadku naszych pradziadków. Gdzieś w niepamięć odszedł specyficzny klimat dawnej kolei i związane z nią emocje. Pozostały jednak liczne ślady, m.in. w postaci dworców. Coraz częściej pieczołowicie odnawiane, na powrót mają szansę stawać się wizytówkami miast.

Wersja do druku Wersja do druku | Mapa witryny
© 2016 Całość praw autorskich - Antoni Bochen