Eastern & Oriental Express

 

Poza całym jego przepychem i luksusem rok w rok pozostaje na łasce kapryśnej, malezyjskiej i tajskiej pogody. Tu wali się drzewo, tam powódź, wypadek bądź objazd. I to właśnie sprawia, że pomimo iż czasy arystokratów i królów dawno odeszły w zapomnienie, przejażdżka Eastern & Oriental Express jest nie tylko niezwykle sentymentalna i wystawna, jest jak podróż

do przeszłości, ale co ciekawsze — nadal pozostaje przygodą z dreszczykiem emocji.

 

Kolej powstała w roku 1972, jako odpowiedź Azji na czarujący europejski Orient Express. Jego 31 wagonów to nie przedziały z siedzeniami, ale w pełni wyposażony hotel. Przeszedł do historii, jako pierwszy pociąg transportujący
pasażerów bezpośrednio z Singapuru i Kuala Lumpur do Bangkoku. Dziś poruszamy się nim po Singapurze, Malezji

i Tajlandii. Za oknami mijamy wioski, świątynie na szczytach wzgórz i dziwne formacje skalne.

 

 

Pociąg łączy Singapur z Bangkokiem. Miasta, pomiędzy którymi kursuje tak bardzo pasują do eleganckich wnętrz, że zdaje się, jakby od zawsze celowo zaprojektowano trasę właśnie w tym miejscu. Z jednej strony jest Miasto Lwa — Singapur, z jednym z największych dochodów na mieszkańca na świecie i poza Japonią, najwyższym poziomem życia w Azji, świetnie
skomunikowane, nowoczesne, a jednocześnie z zadbaną kolonialną zabudową i bujną zielenią licznych parków. Wymarzone miejsce do życia. Z drugiej Bangkok — stolica Tajlandii, pełna świątyń i pałaców, niebiańska siedziba Szmaragdowego Buddy, wzniesiona przez bogów w królestwie targów i rozrywki.

 

Do wyboru mamy albo klasyczną podróż w wielkim stylu, czyli po prostu przejazd pomiędzy metropoliami, albo wersję wzbogaconą o atrakcje znajdujące się na trasie. Owym tematycznym wyjazdom nadano nazwy jak z bajek: „The Ancient Lanna Kingdom” (co znaczy „Starożytne Królestwo Lanna”) czy „Fables of the Penisula” (czyli „Legendy Półwyspu”).

 

 

W trakcie pierwszej wycieczki, zabrani zostajemy do miast północnej Tajlandii takich, jak znane z birmańskich świątyń: Lampang czy bogate w wodospady Chiang Mai. Sześciodniowa podróż po półwyspie jest formą rozrywki bardzo elitarną. Jednorazowo wziąć w niej może udział nie więcej niż 60 gości. Rozpoczęcie następuje w legendarnym singapurskim hotelu Raffles, skąd w kabinach prezydenckich odjeżdża się do Kuala Lumpur, zwiedza nowoczesne centrum Malezji, potem zielone wzgórza Cameron Highlands i Peneng — niezwykłą fuzję Zachodu i Wschodu, z wpisanym na UNESCO centrum George Town. Wspaniałym zakończeniem jest chwilarelaksu w krystalicznych wodach Huay Yang.

 

Wspomniane trasy, to rzecz jasna przykłady, bo jak to w handlu bywa, regularnie powstają coraz nowsze, lepsze oferty, np. Singapur i Bangkokwraz ze świątyniami Angkoru.

 

 

Na pokładzie Eastern & Oriental Express nie jada się kanapek i chińskich zupek. O podniebnie z największą pieczołowitością dba szef kuchni. Połączenie spektakularnych specjałów zarówno z menu wschodniego, jak i zachodniego sprawi, że żaden nawet wybredny smakosz nie będzie chodził tu głodny. O potrzeby gości dbają dwie restauracje serwujące obiady i ciepłe dania, podczas gdy śniadania, owoce i przekąski — jak przystało na obsługę w hotelu dobrej klasy — dostajemy do łóżka.

 

Podczas wyprawy zobaczymy rzadki już dziś widok — mężczyzn o starych, nienagannych manierach, jak mówiono u nas kiedyś „o przedwojennej etykiecie”, oczywiście w eleganckich smokingach, stroju znośnym w tych warunkach tylko dzięki klimatyzacji oraz eleganckie kobiety eksponująceswe rodowe klejnoty.

 

W uznaniu wyjątkowej atmosfery i nadzwyczajnego poziomu usług Eastern & Oriental Express został wyróżniony

w rankingu 25 najwspanialszych pociągów na świecie.

 

 

Poza restauracją jest jeszcze sporo miejsc, które warto odwiedzić, np. dwa bary, czytelnia oraz salon. Spędzić miły wieczór przy muzyce pianina i lampce wina, wśród śpiewów pięknych dam i dystyngowanych panów — bezcenne! To prawie jak wejść na pokład Titanica. Nie dosyć, że wszystkie wagony są w pełni klimatyzowane, jeden z barów posiada piękny, zewnętrzny taras widokowy, na którym z trochę innej, niż zazwyczaj perspektywy zobaczymy niekończące się plantacje palm, dżunglę, ryżowe pola, ludzi przy pracy i inne sceny z życia, w których przez tę krótką chwilę, zanim nie zniknie nam

z oczu, możemy uczestniczyć. Już za chwilę pojawia się następny obrazek i kolejny — przed nami szmat drogi — 1930 km pięknych i egzotycznych krajobrazów.

 

Wersja do druku Wersja do druku | Mapa witryny
© 2016 Całość praw autorskich - Antoni Bochen