Luksus w Orient Expressie

 

Niemal każdy — czy to przez wzgląd na zamiłowanie do kolei, czy w związku ze słynną sfilmowaną powieścią
Agathy Christie albo po prostu przez zwykłą ciekawość — słyszał o Orient Expressie. Mimo że nie należał on do najszybszych pociągów świata, jego trasa nie była najdłuższa i nie odznaczał się żadnymiszczególnymi osiągnięciami ówczesnej techniki, budził emocje związane z tajemnicami Wschodu, a jegonazwa fascynuje do dziś.

 

A znów mało kto, spoza grona miłośników kolei, zdaje sobie sprawę, że w taką podróż, niecodziennym składem, można się wybrać na kilku kontynentach— i co więcej — mówimy tu o kilkunastu możliwościach do wyboru!

 

Hasło: Orient Express u większości ludzi, jak świat długi i szeroki, wywołuje pewną tęsknotę za odrobiną luksusu, za mirażem szalonych lat dwudziestych. Kolej Transsyberyska to synonim przygody, nieokiełznania. A z czym
nam się kojarzy: The Pride of Africa, El Transcantabrico, The Ghan czy Palaceon Wheels?

 

Można przyjąć, że Michael Palin, obieżyświat, pisarz, członek grupy Monty Pythona, w dość specyficzny, acz celny sposób, w swojej książce „W 80 dni dookoła świata” spuentował ten rodzaj podróży: „W Orient Expressie nie ma czasu na chwilę nudy. Okruszki maślanej bułeczki nie zdążyły jeszcze sczerstwieć na moich palcach, kiedy rozlega się pierwsze zaproszenie na brunch […] prawdziwy odkrywca nigdy nie rezygnuje z posiłku, bo to może być jego
ostatnie jedzenie na wiele dni”.

 

 

Pociąg ten również wywołuje skojarzenia — związane oczywiście z luksusem, komfortem i bogactwem. To m.in. przepych Orient Expressu przyczynił się do tego, że zapisał się on na kartach historii i zasłynął na całym globie.

 

Inicjatorem powstania i rozkwitu Orient Expressu był belgijski przemysłowiec Georges Nagelmackers. Słynny pociąg ruszył w pierwszą trasę w 1883 roku. Prowadziła ona z Paryża przez Strasburg, Monachium, Wiedeń, Budapeszt, następnie przez Bałkany (Belgrad,Sofię, Warnę), aż do Konstantynopola.

 

W pierwszych latach kursowania cała droga nie była pokonywana jednym składem, ponieważ w Rumunii pasażerowie zmuszeni byli przesiąść się na prom przez Dunaj, by po stronie bułgarskiej dalszą część podróży pokonać nieco
mniej luksusowym pociągiem i przez Warnę dojechać do Konstantynopola. Trasa słynnego pociągu uległa niewielkiej modyfikacji sześć lat później i można już było ją przebyć nie opuszczając wagonu. Oczywiście jedynie hipotetycznie,
ponieważ pokonanie około 3200 kilometrów zajmowało 83 godziny. Od 1919 roku pociąg jechał z Paryża przez Lozannę, tunel Simplon, Mediolan, Wenecję, Triest, Zagrzeb do Belgradu i dalej po trasie dawnej linii. W latach 1953—1977 Orient Express kursował pod nazwą Simplon Orient Express (od 1962 roku — Direct Orient Express).

 

 

W czasie ponad 100 lat kursowania Orient Expressu trasa i tabor ulegały wielokrotnym modyfikacjom. Nie zmieniał się natomiast wręcz nieopisany przepych, czego dowodem może być fakt, że do ozdabiania wnętrz wagonów zatrudniano

najwybitniejszych artystów tamtych czasów.

 

Chodziło o to, by pasażerowie czuli się jak w najlepszych i najbardziej luksusowych hotelach ówczesnego świata. I nie ma się czemu dziwić, ponieważ cena była również odpowiednio „luksusowa”. Na podróż słynnym pociągiem mogli pozwolić sobie jedynie bardzo zamożni przedstawiciele społeczeństwa, np. arystokraci lub wybitni ludzie świata biznesu. W związku z brakiem konkurencji ze strony raczkującego dopiero transportu lotniczego chętnych nie brakowało. Cena — 500 franków w złocie — jakkolwiek wysoka, nawet w tamtych czasach nie była zbyt wygórowana za luksus, jaki oferował Orient Express.

 

 

Wykończone mahoniem, komfortowe wagony sypialne i restauracyjne czy nawet specjalne odsprężynowanie łagodzące
drgania i wychylenie w zakrętach — to tylko kilka powodów, dla których przewoźnik kazał płacić taką cenę. Nawet dzisiaj za przejazd Orient Expressem w oryginalnych, odrestaurowanych wagonach, po nieco zmienionej trasie, biegnącej
z Paryża, przez Budapeszt i Bukareszt do Stambułu, trzeba zapłacić wysoką cenę. Podróż, trwająca sześć dni i pięć
nocy, podczas której pasażer ma okazję podziwiać aż siedem krajów, odbywa się tylko raz w roku!

 

Podczas I wojny światowej kursowanie Orient Expressu zawieszono. Po rozejmie zawartym w 1918 roku pociąg wrócił na trasę, kursując regularnie aż do 1939 roku, kiedy to kolejna wojna znów przeszkodziła w podróżowaniu przez Europę tym legendarnym składem. Warto wspomnieć, że wagony słynnego pociągu nierozerwalnie związane zostały z historią zarówno I, jak i II wojny światowej. To właśnie w jednym z nich podpisano w Compiegne w 1918 roku zawieszenie broni kończące I wojnę światową. Co ciekawsze, dokładnie w tym samym wagonie 22 lata później, w czerwcu 1940 roku,
Francuzi podpisali kapitulację w wojnie z Niemcami.

 

 

Kursowanie Orient Expressu wznowiono po 1945 roku. Jednak rozwój lotnictwa cywilnego oraz podział Europy żelazną kurtyną spowodował, że zaczął on tracić na znaczeniu, splendorze i przepychu, które były dotychczas
jego znakiem rozpoznawczym.

 

W 2007 roku Orient Express po raz pierwszy w historii przejechał przez Polskę, zatrzymując się w Krakowie, Warszawie, Malborku, Bydgoszczy, Poznaniu, Wrocławiu, skąd skierował się do Pragi. Skład złożony z 16 biało-granatowych wagonów był tłumnie witany na wszystkich stacjach.

 

Wersja do druku Wersja do druku | Mapa witryny
© 2016 Całość praw autorskich - Antoni Bochen