Transandyjska Kolej Centralna

 

Kiedy rozpoczęto starania o budowę kolei, Peru istniało od zaledwie dwudziestu kilku lat. Były to początki i państwowości,

i niezwykle widowiskowego szlaku przez Andy. Ponad sto lat Ferrocarril Central del Perú była najwyżej położoną trasą na świecie. Wyprzedziła ją dopiero w 2006 roku Kolej Tybetańska. Mimo to, cały czas pozostaje jednym z najwyżej położonych szlaków kolejowych, który rozciąga się przez sześć stref klimatycznych! Nigdzie indziej nie spotkamy też konduktora, który - żeby chronić wnętrze wagonu przed spadającymi odłamkami skalnymi - zaciąga specjalne zasłony.
Szlak bliski jest naszemu sercu dzięki osobie jego konstruktora - Ernesta Malinowskiego, polskiego inżyniera i zasłużonego peruwiańskiego bohatera narodowego. Cel budowy był bardzo pragmatyczny - potrzebowano szybkiego i łatwego transportu bogactw z wysokiej dżungli amazońskiej (zwłaszcza miedzi i cynku z kopalni w Andach oraz produktów rolnych z tamtejszych dolin) wprost nad ocean, do portu. Angielscy inżynierowie uznali pomysł za niewykonalny, ale nie było rzeczy niemożliwych dla Ernesta Malinowskiego.

 

 

Wprawdzie pociąg z obciążeniem stu ton poruszał się z prędkością 16 km/h, ale udało się! Dziś owa prędkość może wywołać raczej pobłażliwy uśmiech niż podziw, ale kiedy w 1878 roku pociąg w ciągu 10 godzin pokonywał drogę 141 kilometrów, robiło to na ówczesnych wielkie wrażenie. Pamiętajmy także, że była to era kolei parowej. Dziś wagony Kolei Transandyjskiej ciągnie za sobą lokomotywa napędzana gazem ziemnym i porusza się znacznie szybciej.

 

 

Obecnie trasa liczy sobie ponad 346 kilometrów długości i prowadzi od portu Callao w Limie przez Andy do La Oroya. Stamtąd odbija albo w prawo do Huancayo, albo na lewo do Cerro de Pasco. Ogółem na całej trasie z Limy do La Oroya wykuto 63 tunele o długości ponad 6000 metrów, wybudowano 61 mostów i wiaduktów. Najbardziej znanym obiektem jest, łączący brzegi wąwozu o tej samej nazwie, wiadukt Verrugas na wysokości 1800 metrów n.p.m. Części konstrukcyjne

opuszczano na linach i zajmowali się tym zaprawieni w podobnych warunkach żeglarze oraz Indianie, którzy potrafili budować wiszące nad przepaściami kładki.

 

 

Prace rozpoczęto w roku 1870. Ogromną ilość potrzebnego sprzętu, narzędzi, dynamitu oraz żywności transportowano

w góry na grzbietach mułów, lam i barkach robotników, z których kilka tysięcy zmarło z powodu bardzo ciężkich warunków pracy - lawin, zamieci, eksplozji materiałów wybuchowych, osuwających się skał, a także chorób i epidemii. Pierwszy oddany do użytku w 1878 roku odcinek, od razu stał się przebojem i okrzyknięto go XIX-wiecznym cudem techniki.

 

Pociąg odjeżdża z okolic pałacu prezydenckiego w Limie. Sygnalizują to trzy uderzenia w gong. Stolica Peru jest olbrzymim miastem i wydostanie się z metropolii zajmuje sporo czasu. Początkowo w krajobrazie dominują biedne dzielnice Limy, które ciągną się kilometrami - gwarne, pełne śmieci, otoczone skupiskami małych, rozpadających się domków, rozciągających się daleko na okoliczne wzgórza. Za miastem zaczynają się wioski. Pojawiają się surowe, kamienne góry.

 

 

Im wyżej, tym mniej zabudowań. Zaczyna się za to przedzieranie przez wydrążone w skale tunele i prześlizgiwanie nad urwiskami. Lokomotywa dość szybko zdobywa wysokość. Już po 126 kilometrach osiąga 4781 metrów n.p.m. Stopniowo zmniejsza się ilość tlenu w powietrzu, co może być powodem kłopotów z oddychaniem, bólów głowy czy nudności. Na szczęście w razie problemów można liczyć na szybką reakcję pokładowego pielęgniarza, który podsunie worek z tlenem bądź udzieli pierwszej pomocy.

 

Po jakimś czasie trasa zaczyna się obniżać, a za oknami rozpościerają się rozległe przestrzenie pokryte puną (czyli kępkami suchych traw i krzewinek). Krótkie postoje pozwalają nabyć od miejscowych Indian pamiątki. Jeden z kluczowych punktów to La Oroya - posępne i zszarzałe miasto hutnicze, otoczone przez kamieniste wzgórza, o niezbyt sprzyjającym klimacie. Niestety, jest drugą na świecie najbardziej zanieczyszczoną ołowiem miejscowością.

 

 

Dziś Kolej Malinowskiego funkcjonuje głównie jako tabor towarowy. Przejazdy turystyczne organizowane są tylko w porze suchej, czyli od kwietnia do października, raz w miesiącu oraz w okolicy świąt religijnych i państwowych. 

 

Wersja do druku Wersja do druku | Mapa witryny
© 2016 Całość praw autorskich - Antoni Bochen